- Oznacz jako nowe
- Zakładka
- Obserwuj
- Wycisz
- Subskrybuj źródło RSS
- Wyróżnij
- Drukuj
- Zgłoś
Pogaduchy 4.0
Zdarzenie wystąpiło w sobotę, a w poniedziałek rano na pierwszej lekcji dostaliśmy jakiś mało smaczny brązowy płyn do wypicia.
- Oznacz jako nowe
- Zakładka
- Obserwuj
- Wycisz
- Subskrybuj źródło RSS
- Wyróżnij
- Drukuj
- Zgłoś
Pogaduchy 4.0
Wg mojej wiedzy, picie tego płyny miało sens, tylko wtedy kiedy promieniowanie jeszcze nie dotarło. W przeciwnym razie blokowanie tarczycy było wręcz szkodliwe.
- Oznacz jako nowe
- Zakładka
- Obserwuj
- Wycisz
- Subskrybuj źródło RSS
- Wyróżnij
- Drukuj
- Zgłoś
Pogaduchy 4.0
- Oznacz jako nowe
- Zakładka
- Obserwuj
- Wycisz
- Subskrybuj źródło RSS
- Wyróżnij
- Drukuj
- Zgłoś
Pogaduchy 4.0
Płyn Lugola niczego nie "blokuje". Chodziło po prostu o rozcieńczenie promieniotwórczego izotopu jodu (131I) izotopami niepromieniotwórczymi, tak żeby do syntezy jodowanych hormonów tarczycy były brane raczej te drugie. Ten izotop jest dość nietrwały, ale - jak to jod - bardzo lotny, a dostało się go do atmosfery naprawdę dużo. Warto było spróbować jakoś przeciwdziałać, że było to zrobione za późno to eufemizm.
PS. Zbieżność fonetyczna mojego nicka z nazwą tego izotopu (jod sto trzydzieści jeden) nie jest do końca przypadkowa, ale to temat na inną pogaduchę.
- Oznacz jako nowe
- Zakładka
- Obserwuj
- Wycisz
- Subskrybuj źródło RSS
- Wyróżnij
- Drukuj
- Zgłoś
Pogaduchy 4.0
Z liceum jeszcze pamiętam mniej więcej taką definicję. Pani od biologii mogła się oczywiście mylić.
Płyn Lugola (wodny roztwór jodu i jodku potasu) działa na tarczycę poprzez nagłe nasycenie jej dużą dawką jodu. Wywołuje to efekt Wolffa-Chaikoffa, czyli przejściowe zablokowanie produkcji i uwalniania hormonów tarczycy.
- Oznacz jako nowe
- Zakładka
- Obserwuj
- Wycisz
- Subskrybuj źródło RSS
- Wyróżnij
- Drukuj
- Zgłoś
Pogaduchy 4.0
Jak zwał, tak zwał, chodziło o to żeby radioaktywny jod nie był przez tarczycę używany. Hormony tarczycy to nie insulina, chwilowe wstrzymanie ich produkcji niczym nie groziło. Ryzyko raka było całkiem realne, i obawiam się że gdyby nie podano płynu Lugola mogło się skończyć nieciekawie. Tu np. jest ciekawe i dość świeże opracowanie pokazujące związek tych dwóch spraw:
https://doi.org/10.3389/fendo.2020.569041
- Oznacz jako nowe
- Zakładka
- Obserwuj
- Wycisz
- Subskrybuj źródło RSS
- Wyróżnij
- Drukuj
- Zgłoś
Pogaduchy 4.0
@ketrasaArtur, u mnie w bloku, mieszkała emerytowana dentystka, która swojemu psu, brązowemu jamnikowi, dała na imię Lugol...